Tytuł miał brzmieć "materialista" ale po przeczytaniu kilku definicji tego słowa sama już nie wiem jak nazwać taką osobę.. która wciąż mówi o liczbach. A na pewno nie jest matematykiem.
przykłady :
"przejechałem w jeden dzień 2302km ( jakby te 2 km ostatnie miały jakieś decydujące znaczenie...)
"wiesz, to kosztuje 351,60gr..."
ale dzisiaj w nocy pobił wszystko...
"nie spotkamy się.. bo (...) noi szyba kosztuje 620zł + 120 wymiana (...)
a po cholerę mi to wiedzieć, nie spotkamy się i już. grzecznie odpisałam, że mi przykro a ten dalej użala się nad sobą, że to kupa kasy, że to nie jest śmieszne ( czy ja się śmiałam?-ta na pewno o 2 w nocy zachodziłam się śmiechem aż sąsiadów obudziłam...)
Po kilku sms (na które już nie odp) napisał, że najbardziej szkoda naszego wspólnego wyjazdu i spotkania.
Ręce mi opadają, serio, ostatnio sporo mówiłam na ten temat, tzn. na Jego temat. Dla mnie to jest wada, nie wiem jak można coś tak przeżywać. Bo przecież zrozumiałe jest to, że szkoda wydawać kasę i ok, można o ty wspomnieć raz, dwa, w zależności od sytuacji, ale ja to będę miała przypominane przez długie miesiące, jak nie lata.
Tego nie da się wytłumaczyć w kilku zdaniach.
Chwila, chwila, ja nie mówię, że i ja nie mam wad, bo ich to sporo posiadam.. i też wspominam o liczbach ale "o tą bluzkę kupiłam za 25zł" to wydaję mi się zupełnie inną historią... Tłumacząc szybko, po prostu, daję znać komuś, że można ją kupić za okazyjną cenę a nie użalam się nad sobą, że wydałam na nią tyle i tyle kasy.
Teraz przyszło mi do głowy, że Post będzie nosił tytuł "skąpiec".
Ps. Czy tytuły opowieści, książek wymyślane są po napisaniu "dzieła" ??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz