środa, 31 lipca 2013

bariera

Taka okropną bezradność czuję, kiedy chcę coś powiedzieć ale nie mogę. Moja buzia otwiera się ale nic z niej się nie wydobywa, żadnen dzwięk, nawet nie oddycham. Uśmiecham się i odwracam. Kuźwa.

Niestety nadal bariera językowa przeszkadza mi w porozumiewaniu się, dużo rozumiem,więc odpowiem,  "ja" lub "nein"... o tyle latwiej. Niech mnie to dziadostwo wreszcie puści :P

Jeeeee szukałam, znalazłam- Moja Wiedeńska nuta!




Pogoda nadal dopisuje a na obiad cytrynowa zupa, o :D



Pamiętacie mojego Misia lampkę?

Ten pomarańczowy Misiaczek jest 3 razy wiekszy i mieszka w malowniczej krainie poza Wiedniem :)
 - Siostra, jestem pewna, że zakochałabyś się w tych terenach :) Wieś, cisza i spokoj :)





sobota, 27 lipca 2013

Życiowe motto

Nie mam takiego.

Na szybkości do głowy przyszło mi zdanie "Miej wyjebane a będzie Ci dane"
Tego należało by się trzymać, ba może nawet ktoś powie, że tak mam.

A może .. to co dasz dobrego od siebie wróci z podwójną/podwojoną? siłą?
Sranie w banie.
 
Możemy więcej niz nam się wydaje.
aaa może upadamy po to aby moc się podnieść ?

Do bani.
Nic innego nie przychodzi mi do głowy.

Plany na dzis dzień : sklep polski (gazeta z ogłoszeniami) , zakupy w lidlu i wyprawa nad dunaj na opalanko, a co! :D

Kończąc.
 Nigdy nie miałam pogladów rasistowskich. Było mi zupełnie obojętne czy mój znajomy będzie czarny czy zółty. Ale teraz gdy wyjechałam za granicę a co trzecia osoba to turas ( i to wcale nie taki miły) ( patrz- jak to napisałam -TURAS- załapane od P.) to zmieniłam zdanie ( nadal do czarnych nic nie mam) te brudasy (czyt. turasy) są wszędzie a rzucają się i chodzą jak pchły. Już mi się nie podobają.


piątek, 26 lipca 2013

Wszystko.

aaaaa
aaaAAAAAAAA

znowu chciałabym wszystko napisac na jedno kopyto.

Nareszcie dorwałam kompa. Cały tydzien będzie internet ! Jupppiii :))

1. Temat- praca

Jedna na tydzien, to zdecydowanie za mało. Nadal szukam. Uruchomione wszystkie kontakty, czekam cierpliwie, sama nie siedząc bezczynnie.  Podejme sie każdej. Sprzatanie, opieka itd. Moje ogłoszenie wisi na szybie sklepu polskiego. Będzie również w jutrzejszej polskiej gazecie ;) nawiasem pisząc lecę po nią koło poludnia.. bo jest tam również  rubryka "dam pracę" "wynajmę mieszkanie" -ale to kolejny temat

2. Mieszkanie

Szukam mieszkania. A raczej pokoju do wynajęcia.

Tutaj rozpisywać się nie będę, dobrze, że mam z kim chodzić po tych mieszkaniach, bo samej to aż strach :P
Jak to mówią, nie wiadomo na kogo się trafi, jedno z oglądanych już pokoi było hmm dość przyjemnych, ale był to pokój przejściowy bez klucza noi wygórowaną ceną. Znajdzie się inny :)

3. Szkoła

Pierwszy test napisany na 81pk na 100 możliwych, to chyba całkiem ładnie, prawda?
Zamieszanie małe było bo nie chcieli mnie przepisać na inny- nizszy poziom. (ha, za dobrze test napisałam) ale udało się :) P.załatwiła sprawę jak należy :)
Teraz z przyjemnoscią chodzę na nauke języka niemieckiego. :)

4. Nieobecność gospodarzy.

 P i R pojechali do domu. Teoretycznie miałam zostać sama na mieszkaniu. A w praktyce wyszło inaczej. Dlatego mam dostęp do neta i ewent. towarzysza do sprawdzania, ogladania pokoi :)
A co najwazniejsze mam sie do kogo odezwać przez conajmniej tydzień czasu.

Serio, brakuje mi jezyka polskiego.polskiej telewizji, polskiego jedzenia, wanny, mojego kompa, a nawet psa. Nie wspominam nawet o tym, że tęsknie za Rodzicami, Siostrą, Monisią i Koleżankami :P

to tyle na dzisiaj. Jutro kolejna nota ! bo tematów nie brakuje !

Pozdrawiam.





sobota, 13 lipca 2013

chwila zwiątpienia

Dzisiaj takowe nadeszły...
Cholernie smutno, mam wielką potrzebę przytulenia się do kogoś.
Przytulanie to cholernie duża dawka szczęścia, której mi brak na dzień dzisiejszy.
Złapię kogoś to uduszę. Chyba aż tak.

Dodatkiem do tych myśli jest zmęczenie.

Lubię swoje towarzystwo, kiedy byłam u siebie w domu to brakowało mi go ( a no tak też być może) po prostu nie miałam czasu usiąść sobie na ławce w praku i poczytać książkę, zawsze znalazło się jakieś zajęcie... a tu....spaceruję sama godzinami słuchając muzyki (ileż można ? ;/  )

ah, nie piszę na bieżąco bo nie mam takiej mozliwości (komp się zrypał) i dlatego znowu chaotyczny wpis.

Ratują mnie telefony do domu. Nie jest mi źle pod kątem fizycznym, absolutnie! Raczej psychicznie jest coraz gorzej, choć dzielna i "twardka" to dopadło i mnie. Na szczęście (w 100 % jestem pewna) minie mi to tak samo szybko jak przyszło  !

Dzisiaj poranna wyprawa za Wiedeń do Primarku, zdjęć swoich zakupów nie zrobilam, ale szczeliłam kilka fotek w sklepie. Proszę bardzo Dziewczynki :)












Weszliśmy chyba zaraz po otwarciu, bo w ciągu 20min zrobił się prawdziwy tłok w sklepie, luuudzi, że hej!


wtorek, 9 lipca 2013

Lilka


a taka Kocurka zamieszkuje na P. mieszkaniu :)
Pieszczoszek :) 


Zapisana do DOUTSCH AKADEMIE :)
Zajęcia zaczynam od poniedziałku :)
może nareszcie się odblokuje :) Życzcie mi powodzenia :)

poniedziałek, 8 lipca 2013

Relacja 1

Nie da się pisać na "zawołanie". Wiem, że miałam być w miarę na bieżąco z postami, wybaczcie ;)  Tak na prawdę nie widzę nawet potrzeby pisania na ogólnodostępnym blogu. Tzn nie wszystkiego. Sporo można się dowiedzieć pisząc do mnie prywatne wiadomości na FB ;)

Skrótowo kilka dni do tyłu..

Piątku już nie pamiętam.
Sobota.. aaa sobota, pierwszy raz w pracy, gdybyście mnie widzieli.. jedna wielka panika.
Na kartce wypisane zwroty, które miałam z siebie "wylać" do Stefana, ale kiedy już stanęłam z Nim twarzą w twarz to byłam zatkana jak butelka wina korkiem. P. była ze mną i chwała Jej za to ;) uratowała sytuację :)
To aż nieprawdopodobne, jak człowiek zachowuje się pod wpływem stresu.   ( Jak ja mogłam zapomnieć o persenie!?)
Oprócz szefa Stefana była tam też Dziewczyna (zabij mnie, imienia nie pamiętam) która ku mojej wielkiej radości mówiła po polsku :) sporo słów zapomniała, ale zrozumieć się ją dało :)
Chyba jeszcze nie wspomniałam na czym polegała moja praca, nie na krojeniu, nie na podawaniu ale na sprzątaniu. 5 godzin czyszczenia, ścierania, wycierania, zmywania itd. Moje ćwiczenia crossfitowe to przy tym pikuś.... a ja głupia chciałam jeszcze skakać z Ewką.
Nie ma bata, wychodząc z pracy moje plecy wołały o pomoc masażysty, jeść mi sie nie chciało, ba, nawet zapomniałam, że nie jadłam obiadu.

Jeszcze większe zdziwienie mną targa, że do domu wróciłam sama. Z innej dzielnicy, oczywiście po drugiej stronie słuchawki P. Dotarłam do domu mimo zmęczenia szczęśliwa.
Pierwsze Euro zarobione. Wrócił się bilet z PL :)



http://www.wulfisch.at/


Wyżej adres baru/restauracji Stefana :)


Niedziela
Wypad na bazar, stragany z używanymi rzeczami, ze wszystkim, począwszy od ciuchów, skończywszy na rowerach, komputerach czy obrazach. Do mojej kolekcji dołączyły tylko kolczyki :) Za to Paulina "wyszarpała" niezłe cacka w postaci- torebki, plecaka i legginsów :)
Obiecuję na dniach jakieś zdjęcia.

Na koniec oczywiście muzyczka, ta która od kilku dni gości w domu :)


czwartek, 4 lipca 2013

Wejście Smoka

Smoka upojonego alkoholem.

Przynajmniej droga przyjemnie "zleciała". Kompanem do trunków okazał się sympatyczny wieśniak.
Podróż ta 6godzinna trwała jak dla mnie 3godzinki. Powoli wracam do rzeczywistości. Powoli bo % krążą jeszcze w organizmie.

O innych rzeczach już niebawem...   ;)




wtorek, 2 lipca 2013

Baj Baj

Najlepsza pora na zmiany...wiosna w ciele, w głowie i w sercach...



To się dzieje, to się dzieje naprawdę
od soboty sypiam juz niespokojnie, byłoby "normalnie" gdyby nie wszyscy wokoło..
"kiedy jedziesz" "pasuje się napić przed twoim wyjazdem" td, itd.
Kolejna kwestia... bariera językowa, czuję dość dużą blokadę, mam nadzieję, że puści jak tylko będę na miejscu. Praca.. pracę będę szukać. Pierwszy zarobiony pieniążek w walucie Euro będzie uwieczniony- jestem pewna :D
Za 48 godzin będę już za granicą PL, lęk jest ale również i radość gości bo będzie ze mną moja P. :)
Nie mogę się doczekać wspólnych ćwiczeń, spacerów i rozmów ( a tematów do niech nie będzie brakowało ;) )

Wciąż kupuję coś nowego, wszystkiego nie pokazuję ale dzisiejszymi wyprzedażowymi rzeczami się pochwalę, szczególnie spodnie mi sie podobają, w niedziele żałowałam, że ich nie kupiłam a dzisiaj się natrafiły i o dziwo były jeszcze tańsze :)





Na koniec mała refleksja...

Ci którzy mają najwięcej do ...gadania najmniej robią...
Na niektóre osoby już nie mogę liczyć, tak .. i muszę przyznać, że ( na szczęście) nie są mi potrzebne na co dzień, mogę się bez nich obejść życząc im powodzenia i szczęścia w życiu.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Skąpiec

Tytuł miał brzmieć "materialista" ale po przeczytaniu kilku definicji tego słowa sama już nie wiem jak nazwać taką osobę.. która wciąż mówi o liczbach. A na pewno nie jest matematykiem.
 przykłady :
"przejechałem w jeden dzień 2302km ( jakby te 2 km ostatnie miały jakieś decydujące znaczenie...)
"wiesz, to kosztuje 351,60gr..."

ale dzisiaj w nocy pobił wszystko...
"nie spotkamy się.. bo (...) noi szyba kosztuje 620zł + 120 wymiana (...)
a po cholerę mi to wiedzieć, nie spotkamy się i już.  grzecznie odpisałam, że mi przykro a ten dalej użala się nad sobą, że to kupa kasy, że to nie jest śmieszne ( czy ja się śmiałam?-ta na pewno o 2 w nocy zachodziłam się śmiechem aż sąsiadów obudziłam...)

Po kilku sms (na które już nie odp) napisał, że najbardziej szkoda naszego wspólnego wyjazdu i spotkania.
Ręce mi opadają, serio, ostatnio sporo mówiłam na ten temat, tzn. na Jego temat. Dla mnie to jest wada, nie wiem jak można coś tak przeżywać. Bo przecież zrozumiałe jest to, że szkoda wydawać kasę i ok, można o ty wspomnieć raz, dwa, w zależności od sytuacji, ale ja to będę miała przypominane przez długie miesiące, jak nie lata.

Tego nie da się wytłumaczyć w kilku zdaniach.

Chwila, chwila, ja nie mówię, że i ja nie mam wad, bo ich to sporo posiadam.. i też wspominam o liczbach ale "o tą bluzkę kupiłam za 25zł" to wydaję mi się zupełnie inną historią... Tłumacząc szybko, po prostu, daję znać komuś, że można ją kupić za okazyjną cenę a nie użalam się nad sobą, że wydałam na nią tyle i tyle kasy.


Teraz przyszło mi do głowy, że Post będzie nosił tytuł "skąpiec".

Ps. Czy tytuły opowieści, książek wymyślane są po napisaniu "dzieła" ??