sobota, 3 sierpnia 2013

przeszkody/przygody

Jak już pisałam na fb, wczorajszy dzień przechodzi do historii.



Ja nie tchórzę, wręcz przeciwnie, należą mi się brawa. Skromność to dobra cecha, ale od czasu do czasu można o sobie powiedzieć " jestem zajebista".

Więc dzisiaj już na spokojnie mówię tak o sobie. Przezyłam wczorajszy dzien. Począwszy od porannego kaca. (to juz inna historia) skończywszy na "wycieczce" poza Wiedeń. Między tym zaćpana kobieta i metro.

Powinnam  pisać książkę... ok ok wracam do tematu. Zaczynam od początku, czyli 7 z hakiem pobudka.

 Naprawde szybki ogar, w moim przypadku to blyskawiczny, Ł. do pracy M. oglądać mieszkanie, ja na 10,30 umówiona na wyjazd dotyczący podjęcia pracy.
Sama nie chciałabym oglądać pokoju/mieszkania, nigdy nie wiadomo na kogo się trafi, nie znam osoby z którą rozmawiałam przez tel aby umówić się "inspekcję" Dlatego wydawało mi się rzeczą normalna zaproponowanie M że pójdę z Nią. ( na marginesie było Jej to obojętne :P - tak, tak powiedziała mi to )
Drzwi otworzyła kobieta z porysowaną, można powiedziieć lekko poobijaną twarzą z jakimis strupami. Nie wzbudziła we mnie żadnych pozytywnych emocji. Owszem drobna istota i cichym głosie, byc może nie niebezpieczna. Ależ głupoty bidoliła, a to o swoim stole na którym robi rysunki a to o podłodze na której spi aby dobre krażenie było... ciężka sprawa, mówiła jakby nadal była na haju. Więc szybka ewakuacja z mieszkania.
Kolejna godzina zleciała na przemieszczeniu sie w umówione miejsce z Panią z szarej toyoty. ( po akcji z mieszkaniem M chciała jechać ze mną- nie strugam bohatera ale pojechałam sama i o dziwo nie czułam ani grama strachu) Jazda upłyneła dość szybko, rozmowa szła gładko, przejechałam jakieś 40 km i wysiadłam na zabitej dechami wsi. Nie bedę sie duzo rozpisywała. Wystarczy, że napiszę : syf, zadupie. Domek nieogarnięty, dużo figurek, pierdoły na każdym kroku, szklaneczki i popiół. Sprawa nie do ogarnięcia. a pokój w którym miałabym mieszkać, choc duży- wygladał jak klitka w więzieniu ( nie było ściany ani parawanu do kibelka i prysznicu.)  Jedynym i największym plusem całej tej pracy było jedno z dzieci, chłopczyk, którym miałabym się opiekować. 8Lat, żywy, wesoły z nim szybko złapałam kontakt, proste słowa, od niego mogłabym się sporo nauczyć.2 dziecko, dziewczyna lat 16, której nie poznałam była opóźniona psychicznie (o tym dopiero dowiedziałam się na miejscu)
 Sprawa skończyła się tak. Podziekowano mi (odetchnełam z ulgą) bo co z tego, że dogadam się z dziećmi jak nie wymienie ani słowa z ich rodzicami. Sprawa wydawała się dość jasna, sprzatać, gotować i spędzać wolny czas z dziećmi. Ale cóż- nadal ktoś nade mną czuwa i skończyło się jak się skończyło.
Transport powrotny ? - radz sobie sama !
Kobiecina odwiozła mnie na przystanek i baju, baj.
Ku.r.w.a i tutaj zaczeły udzielac się nerwy i stres, nie dość, że wciąż blokada jezykowa to w obcym miejscu, gdzie mogłam tylko pomarzyc o metrze ( jak juz widzę metro to czuję sie bezpiecznie i wszędzie trafię). Tel do M. Zaczepka chlopaka i w sposób kali pic kali jeść zapytałam gdzie jestem, poprosiłam tez  aby napisał na kartce nazwę miejscowości. M wcale nie uspokoiła mówiąc, że to spory kawałek od domu. Pomijam zapytania kierowców czy jadą w moją stronę bo opowieść byłaby tak długa jak moja podróż.
Przyjmujemy wersję, że siedzę już w autobusie. Tym dobrym.
Długa droga to tel do ręki i wybieram nr do Paweła ( z nim moge gadać po kilka godzin dziennie ) gadka szmatka i nagle taki krzyk w autobusie jak u nas na rynku w sobotę, tak darła baba ryja, że Paweł zapytał co sie dzieje. I ogarniacie, ze ta staruszka na mnie tak krzyczała? Straszliwie przeszkadzało jej to, że mówię przez tel, w zasadzie znacie mnie, nie mówie tylko sama krzyczę. Ściszyłam głos i beblałam dalej. Nie powiem weszła mi na psychikę kobieta bo skończyłam rozmowę. Nie powinnam się tym faktem przejąć a mimo wszystko.. do tego stopnia, że wysiadając z autobusu przeprosilam ją.
Słówko zu caut- za głośno, zostanie w mojej pamięci na długo.
Straszliwie długa ta nota, streszczam się.

Kolejne spotkanie o godzinie 17, przez moja głowe przeleciało 1000 mysli.. na kogo tym razem trafie, w sumie to juz mało co by mnie zdziwiło... Pani X okazała się przemiłą Polką, jej Siostra również. Czyste, zadbane mieszkanie. Dzieci nie miałam przyjemności poznać. Miła, normalna rozmowa. W poniedziałek idę na dzień próbny, ale to bardziej na sprzatanie i zapoznanie się z Mamą Pań u której miałabym również mieszkać.

Dzień jak i cały tydzień zleciał w mgnieniu oka.

Dzisiaj ulubiona praca i wieczór zapowiada się na odpoczynku w towarzystwie internetowego Kochanka- Kota.

Dzięki :)


2 komentarze:

  1. ale przygoda :( co ns nie zabije to nas wzmocni !!!! A co do blokady to może jakaś wizualizacja ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ludzie tłumaczą machając rękami, nogami, wszystkim czym się da, że nawet głupi by zrozumiał :) / ale nie wyjaśnią póki nie zapytasz :D

    OdpowiedzUsuń