niedziela, 27 października 2013

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

"ON jest Wielki i zawsze słucha, nie da nam więcej niż możemy unieść :) "

Celna uwaga Siostra, którą dostałam od Boga w pierwszych tygodniach mojego pobytu tutaj. Aczkolwiek dzisiaj nie dałam rady unieść "tego". Wypompowana do granic możliwości, jak zużyty balon. O tym napiszę ..później. (1 w nocy)

Moja odpowiedź na komentarz A.  Od tego pragnę zacząć. Piszę na raty.
Ta wypompowana M. nie ma siły na NIC a szczególnie na powtórkę, która czeka ją jutro.

Serio, gdyby nie P. zrobiłabym coś głupiego. Nie poznałabym samą siebie gdybym patrzyła z boku na rozwój wydarzeń z przed kilku godzin.

CDN.


Historia brzmi jak tandetny odcinek kiepskiego serialu.

Nie będę się rozpisywać bo nawet mówić o tym nie mogę, dlatego skrótowo.

Ostra jazda- kłótnia z Panem Mono, taka wielka, że jeszcze jego brudny uśmiech i bym posunęła się krok dalej- do czynów, zwyczajnie w świecie bym mu wpierdoliła.
Zajebiście, że P był ze mną, sam zresztą twierdzi, że gdybyśmy byli sami powydrapywalibyśmy sobie oczy. 
Wszystko zaczęło się gdy wychodziłam z toalety, prostak zapytał kiedy się wyprowadzam bo na dniach przyjeżdża jego rodzina i nie ma gdzie ich "usadowić". Słucham??!! Do 7 mam zapłacone, powinnam do tego czasu się wyprowadzić. Sam tez wspominał, że do 10 wpłaca za czynsz, nagle się to zmieniło, że niby do 1 płaci i do tego czasu powinnam się wyprowadzić. Zmieniał zeznania co min. Nagle wypieprzył z hasłem, że przyjdą jacyś ludzie oglądać mieszkanie, żeby je wynająć i zastaną taki syf... a syf jak twierdzi K to MOJA wina !
Przegiął ! Zagotowałam się do 100stopni, wrzałam ! i wybuchłam !
Zaczęło się ! Wyzywałam go od brudasów jebanych, niechlujów, prostaków i debili ( prawda boli) Bałagan jest mój z tego względu, że to ja codziennie się myje (wft???) i codziennie gotuję. Stwierdzenie, że sprzątam po sobie jakoś nie trafiło do niego. Wypomniałam mu chyba wszystko, począwszy od kupy psa na środku kuchni, o skarpetkach, o kłakach pod prysznicem a nawet o grzybie w kawie i w lodówce ( twierdził, że w lodówce jest tylko moje jedzenie, więc z miłą chęcią wyjęłam te piękne i świeże ogórki pod jego ryj).
Między czasie pakowałam się !!
Wyszedł na 5 min i wrócił z turkiem, przedstawił go jako właściciela! co za ściema ( jeszcze 3 dni temu właścicielem była kobieta która mieszka poza Wiedniem !!
No chłopak mylił się w zeznaniach !
Tak czy siak poinformował mnie, że jeżeli dzisiaj nie wezmę rzeczy i nie oddam kluczy to jutro wszystko znajdzie się na klatce a jeżeli nie oddam w tej chwili kluczy to dzwoni na policję. Turek już wyjmował telefon... Paweł zareagował. Uspokoił wszystkich.
Kompromis następujący- klucze oddane, po wszystkie moje rzeczy jadę po 18, P. będzie mieć samochód więc wszystko wpakujemy na raz.  Mam nadzieję, że moje rzeczy leżą tam jak leżały. Istnieje prawdopodobieństwo, że nie wpuści mnie Mono na mieszkanie. Aczkolwiek sam P. boi się mnie tam zabrać... !
Przecież muszę! nie spakowałam wszystkich rzeczy...
Na koniec pięknego wieczoru, hasło od Mono które do reszty mnie wytrąciło z równowagi... abym poszła do lekarza się zbadać, napiszę tyle, że nie chodzi o głowę. To było ostrzeżenie ???!!!!
Jestem sparaliżowana.

CDN.



Wiedziałam, że tak będzie !!!!!
Moje rzeczy .. moje prywatne rzeczy, wszystko co tutaj mam, moje życie leży zwyczajnie gdzieś w piwnicy !! otwartej piwnicy...
Ja się wykończę...

1 komentarz: