Dokładnie!
Gdyby ten mój wewnętrzny ogar a raczej nie ogar był ogarnięty to nie byłabym sobą... jak to brzmi, jakbym pisała na bani.
Ale doskonale wiem, że mnie rozumiecie ;)
Kontynuując ten jakże ekscytujący temat...
Mam prawie 25lat, JAKOŚ daję sobie radę w wielu sytuacjach, sama, czasami z pomocą innych (ok, dość często- pamiętam, jestem wdzięczna) ale funkcjonuję i często UDAJE się wszystko ze skutkiem pozytywnym - mówiąc krótko- głupi ma szczęście, Ten z góry czuwa.
Więc po cóż na razie to zmieniać ??
Żeby zadowolić innych ??
Nie! Nie zmienię się dla kogoś
Nie ! nie ogarnę się - bo zwyczajnie w świecie nie przyszła na to pora!
Ja lubię siebie taką "rozczochraną".
Taką nieogarniętą ( choć owszem, doprowadza mnie to momentami do szału i płaczu)
Ja po prostu taka jestem. Czasami moje myśli zabierają mnie tak daleko, że zapominam gdzie jestem.
Mogłabym tak jeszcze pisać i pisać.
Absolutnie do nikogo tutaj "nie dymię"- jest kilka osób od których dość często słyszę -"M. ogarnij się" Ale zdaję sobie sprawę, że Te os. nie chcą mnie zmieniać, akceptują mnie taką jaka jestem i, że po prostu czasami martwią się o mnie ;)
MIŁEJ NIEDZIELI I JUŻ NAPISZĘ - DOZOBACZENIA !!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz